Nowy początek. Fotografia wizerunkowa ale czy coś dalej?


Co chce powiedzieć?
Przywitać się i poinformować o zmianach.

Ze względu na to, że postanowiłam się zapaść pod ziemię, na jakieś 1,5 roku ogłaszam oficjalnie, nowy początek. Witajcie, z powrotem.

Ostatnie 1,5 roku przyniosło mi wiele zwrotów w życiowej akcji. Jeszcze niedawno organizowałam swoją wielką wystawę fotografii wizerunkowej, w tętniącym centrum miasta, a dzisiaj już wiem, że był to początek odważnej przemiany. Jednak od początku.

Planując wystawę, wiedziałam, że robię coś, co ma dla mnie większe znaczenie. Wtedy postrzegałam to jako wyjście z szuflady z masą zdjęć, które chowałam przed światem i nie potrafiłam pokazać. Spytacie pewnie — dlaczego?
Dziś, rozumiem to, jako wzbierającą falę niezgody na to, jak wygląda aktualnie sytuacja w dziedzinie fotografii wizerunkowej oraz kreowania wizerunku.

Moim zdaniem to, jak fotografowie spłycają wizerunek do kolorowej fotki mającej na celu “nadmuchać” wizerunkowo osobę lub firmę na niej przedstawionej. Z moich obserwacji, każdorazowo, takie zdjęcia mijają się z prawdą lub możliwościami przedstawionej osoby. Ta opinia jest generalizująca i wiemy też, że nie każdy fotograf w taki sposób pewnie podchodzi do zdjęć… ale ja nie o tym. Obserwując taką sytuację, nie potrafiłam dłużej funkcjonować jedynie jako fotograf, bo nie potrafiłam w ten sposób przebić się z moim komunikatem. Przestałam nawet chcieć (w jakimś momencie) być kojarzona z fotografią wizerunkową.
Przez wszystkie lata mojej pracy jako fotografki jednak przewijały się zdania na temat tego, że “robię to inaczej”. Nie chodzi tu o innowacje w sposobie fotografowania… a o podejście, zanim wezmę aparat do ręki i przyłożę go do oka, żeby zrobić zdjęcie.

Cały mój proces edukacji artystycznej biłam się z wyrzutami sumienia, że nie potrafię przelać na papier w formie rysunku lub malarstwa tego, co tkwiło w mojej głowie… Znów wiem to dopiero dzisiaj, że to dlatego, że nie wiedziałam “dlaczego”.

”DLACZEGO?”

Pytanie, które w jakiś sposób było przekleństwem, a stało się kierunkiem.

Kiedyś to pytanie drążyło mi dziury w ciele… było pełne krytyki, lekceważenia, niewystarczania. Początkowo pogarszało tylko myślenie o sobie i tym, co robię. Jednak, któregoś dnia opowiedziałam na wszystkie zadawane sobie pytania i odwróciłam ich sens, kierując je do innych, w każdej możliwej odmianie, która przyszła mi do głowy.
Tak na drodze fotograficznej, zawsze potrzebowałam poznać tło i sens powstania danego obrazu. W miarę swojej edukacji, zaczerpnęłam wiedzy z wielu różnych dziedzin i wszystkie spotkały się w jednym punkcie…

Wizerunek

Szkoła artystyczna, kursy ze stylizacji odzieżowej, szczególnie te związane z biznesem, zamiłowanie do psychologii i coachingu, skończenie studiów na UA w Poznaniu z komunikacji multimedialnej, studium z publik relations… Dlatego, dziś nie nazwę się jedynie fotografką… a specjalistą ds. budowy wizerunku i public relations, fotografką wizerunkową oraz artystką.
Przez lata doświadczeń w fotografii nie potrafiłam przejść obojętnie przez procesy i rozterki, moich klientów. Byłam żywo obecna na drodze ich rozwoju i budowy wizerunku. Nierzadko, wiązało się to z odpowiedzią na pytania z kategorii budowy wizerunku i tego, co mogliby zrobić.

Niektórzy powiedzą, że to znaki, inni, że dar… ja jednak tego nie dostrzegałam i szłam dalej ślepo w fotografię wizerunkową.
Nie byłam wcześniej na to gotowa.

Dzisiaj, z wielką dozą ekscytacji i ciekawości, szczyptą (tak serio to całymi garściami ;)) strachu oraz ogromem nadzieli, wchodzę w nowy etap swojego życia.

Witajcie z powrotem. 😉

to zdjęcie zostało wykonane w trakcie spotkania z moim mentorem Michałem Milde po długim czasie nie widzenia się. Wtedy czułam już nadchodzące zmiany ale nie sądziłam co to będzie.